Szanowny Panie Prezydencie

Szanowna Pani Kanclerz 

Szanowny Panie Prezydencie, Szanowna Pani Kanclerz. 


Szanowny Panie Prezydencie. Mówi Pan o sobie, że chce zmienić Amerykę. Że zamierza Pan znów uczynić ją wielką. Przywrócić ludziom poczucie godności. Swe działania pragnie Pan oprzeć na chrześcijańskim nauczaniu i chrześcijańskim modelu świata.

To wspaniale, Panie Prezydencie! Polityk to człowiek, który powinien działać dla ludzi, widzieć ich problemy, czasem nawet dramaty, który powinien podejmować bezkompromisowe decyzje w obronie bliźniego.

Mieszkam w Europie i nie do końca rozumiem amerykański system polityczny. Podział na republikanów i demokratów jest owocem wojny secesyjnej. To gruncie rzeczy post-wojenny podział na Północ i Południe. W Europie hołdujemy podziałowi na lewicę i prawicę, budując często szeroką linię demarkacyjną pomiędzy tymi obozami.

W Stanach Zjednoczonych takie linie i podziały też z pewnością istnieją i budzą silne emocje. Ale w polityce to normalne. Silne negatywne emocje, spory... Trudno „być człowiekiem” w takim świecie. To świat walki i partykularnych interesów.

Jednak Pan chce pozostać człowiekiem! To nieistotne, czy wypromowała Pana partia republikańska czy demokratyczna. Pan chce być dobry na fundamentalnym, ludzkim poziomie.

Pańskie przemówienia są bardzo „mocne”. Mówią o człowieku, jego prawach do życia w równym świecie, prawach do samorealizacji, edukacji. W trakcie kampanii wyborczej w 2016 roku wielokrotnie powtarzał Pan, że największą inspiracją jest dla Pana Biblia. „Nikt nie kocha Biblii bardziej niż ja” - powiedział Pan kiedyś.

Dysponuje Pan ogromną władzą. Może Pan jedną decyzją wpływać na losy świata. Może Pan wysyłać lotniskowce i samoloty do różnych rejonów świata. Może Pan wywierać skuteczny nacisk ekonomiczny. Ma Pan niezwykle mocne i skuteczne instrumenty.

Panie Prezydencie, mamy problem. Na tym świecie nie ma równości, której Pan tak pragnie. Ten świat umiera, kona z głodu. To problem, jak Pan wie, poważny, a nie marginalny. Ta klęska dotyka setek milionów, prawie miliarda ludzi. To dowód na to, że deklaracje o równym traktowaniu wszystkich obywateli świata nie zostały wcielone w życie. Żyjemy w świecie, który został opanowany przez reguły i paradygmaty ekonomiczne i społeczne, faworyzujące tylko niektórych. Przez mechanizmy, które nie opierają się w ogóle na zasadzie równości, które odsuwają w cień potrzebujących. Na świecie 200 korporacji kontroluje jedną czwartą produkcji żywności. Ludzie, którzy kierują tymi przedsiębiorstwami, decydują o życiu milionów. Nie troszczą się o nich. Lekką ręką są w stanie wysyłać ludzi na tamten świat, prowadząc cyniczną i egoistyczną grę biznesową. Inni zaś potrafią spekulować cenami żywności w Afryce, Ameryce Południowej i Azji, nie martwiąc się w ogóle o humanitarne konsekwencje tych działań. Robią to wyłącznie dla zysku. Swojego zysku, zysku niewielkiej grupy ludzi owładniętych żądzą ogromnego bogactwa.

Dlaczego tak się dzieje? Mamy na tym świecie nowoczesne prawodawstwo, sądy, instytucje monitoringowe, trybunały sprawiedliwości. W Stanach, w Kalifornii na przykład, obowiązuje tzw. „three strikes law”. Ludzie idą czasem na 15 lat do więzienia za popełnienie trzech drobnych przestępstw: kradzieży pizzy, udziału w sprzeczce i kłótni z policjantem na przykład.

Dlaczego więc ludzie, którzy świadomie podejmują decyzje kosztujące życie milionów, pozostają bezkarni? Dlaczego prawodawstwo i decyzje rządowe sprzyjają tym ludziom? Ułatwiają dalsze budowanie ich imperiów? Czy to nie paradoks? Czy to nie dowód na to, że współczesne systemy niszczą zasadę równości? Jakby tego było mało, są jeszcze bardziej cyniczne. Odmawiają bowiem ludziom prawa do przetrwania, do życia. To prawo, w obliczu wielkich zamierzeń inwestycyjnych i biznesowych grup kapitałowych, przestaje istnieć.

Panie Prezydencie, to politycy decydują o kształcie prawa. Parlamenty „przeprowadzają” ustawy, prezydenci je podpisują, zaś aparat państwowy je egzekwuje. To, że rynkiem żywności (swą strategią zabijając miliony niewinnych ludzi) rządzą określone grupy kapitałowe, to wynik zaniedbania ze strony polityków. Często to wynik agresywnego i udanego lobbingu wielkich korporacji. Ale dlaczego politycy spełniają ich życzenia?

Pańskim życzeniem jest równość dla każdego. Bez równości żywieniowej nie ma mowy o jakiejkolwiek innej równości: społecznej, wyborczej, ekonomicznej. Najpierw trzeba przetrwać, żyć.

Pan ma w swoich rękach potężne narzędzia. Boją się Pana dyktatorzy i władcy wielkich Państw, boją się ci, którzy łamią prawo międzynarodowe. Zatem: dlaczego świat korporacji żywnościowych, katów biednego Globalnego Południa jest bezkarny? Dlaczego ma się tak dobrze? Dlaczego jest wspierany przez prawo i instytucje międzynarodowe?

Tylko ludzie będący w hierarchii społecznej tak wysoko, jak Pan, mogą to zmienić! Zaś Ci najsłabsi nie mają żadnych możliwości działania ani wielkich ambicji. Oni pragną przetrwać, pragną żyć. Pozwólmy zatem im być z nami.

Panie Prezydencie... Biblia, którą tak bardzo Pan kocha, opowiada o miłości Boga do człowieka. Ogromnej miłości, dla nas wręcz niepojętej. Ale mówi też o miłości człowieka do drugiego człowieka. Zwłaszcza o trosce i miłości do ludzi, którzy ciepią, którzy upadają, którzy są na dnie.

Zastanawiam się, czy Pan rzeczywiście to rozumie... Zastanawiam się, czy Pańskie deklaracje nie są tylko pustymi sloganami. Kochać Biblię to znaczy pragnąć żyć tym, co jest w Niej napisane. Czy Pan wciela słowa Jezusa Chrystusa i Jego testament w życie? To testament nawołujący nas do miłości i troski o najsłabszych i bezbronnych.

Panie Prezydencie, błagam Pana, niech Pan przestanie ściemniać, że jest Pan największym chrześcijaninem na świecie.

Dlaczego, do jasnej cholery, nic Pan nie robi w sprawie głodującego Globalnego Południa?!


Szanowna Pani Kanclerz. Lubię Panią. Urodziłem się w Polsce. To oczywiste, że ostatnie kilkadziesiąt lat historii Europy to próba uzdrowienia powojennych ran, też ran w relacjach polsko – niemieckich. Pani jest ciepłym, wrażliwym człowiekiem, a jednocześnie zdecydowanym skutecznym politykiem. To nie jest szczególnie istotne, że Pani dziadek był Polakiem, to szczegół w gruncie rzeczy.

Cenię Panią za Pani zdolność komunikacji międzykulturowej, szacunek dla ludzi, troskę o nich. Pani nie realizuje tylko niemieckiego interesu narodowego, patrzy Pani szerzej. To ma wpływ na mentalność współczesnych Niemców. To nie przypadek, że w całej Unii Europejskiej poziom pacyfizmu jest najwyższy w Niemczech. Wspaniała robota!

Ma Pani dobre serce, ale jest Pani zdecydowana i skuteczna. Wiedzą o tym Grecy. Mogą narzekać na Niemcy i narzekać na Panią, ale doskonale wiedzą że gdyby nie Pani interwencje na forum europejskim i wsparcie finansowe ich ekonomia już dawno by utonęła i kraj by się zawalił ekonomicznie i administracyjnie. Pomaga też Pani emigrantom z Bliskiego Wschodu, przyjmując co dziennie tysiące uchodźców i wspierając ich ekonomicznie – niosąc pomoc humanitarną. To na prawdę dużo, to JEST szlachetne.

Jednak są jeszcze oni. Tam daleko w Afryce subsaharyjskiej, Ameryce Południowej, Azji. Ich sytuacja jest dramatyczna. To nie jest wynik kolejnej suszy, lub powodzi. Ich sytuacja jest wynikiem globalnej ekonomii i polityki wielkich światowych graczy. Polityki zapomnienia, izolacji, asymetrii. To problem etyczny, problem braku uznania ich fundamentalnego prawa do istnienia. Koszt uzdrowienia cierpiącego Trzeciego Świata jest ogromny, ale nie większy niż koszt prowadzenia różnych wojen, na przykład przez NATO. To permanentny brak decyzji o objęciu tych ludzi opieką, otoczenie ich zasłoną amnezji bogatego świata.

Pani Kanclerz. Proszę mi wybaczyć mocne słowa. Ale Pani też za to odpowiada. My wszyscy za to odpowiadamy, jeśli nie podejmujemy działań. Każdy z nas może „na odległość” zaadaptować dziecko np. w Afryce. Uratować ludzkie życie, zapewnić komuś edukację.

Pani wraz z zespołem współpracowników może DUŻO WIĘCEJ. Może Pani decydować o losach milionów, setek milionów. Pani posiada wielkie narzędzia. Proszę nie mówić, że to zbyt trudne.

Oni nie głosują do Bundestagu. Może są dla polityków nieatrakcyjni. Ale to ludzie przecież.

Jest jeszcze jedna kwestia. Kwestia bezpieczeństwa międzynarodowego. Głodna Afryka to zarzewie konfliktów, wojen, idealne miejsce dla baz Al-kaidy.

Głód jest narzędziem sprawowania polityki i władzy w tamtych regionach. Jest tykającą bombą zegarową. To problem całego świata nie tylko na poziomie moralnym, to też problem geopolityczny.

Czy porozmawia dziś Pani o tym z kimś, czy zacznie Pani coś robić? Czy zadzwoni Pani do Białego Domu ? Czy może jednak jest Pani dziś zbyt zajęta ?


Powrót do sekcji JAK MOŻEMY POMAGAĆ